Bądźmy blisko!

by

ABC Bioetyki to nowy dział w „Niedzieli Małopolskiej”, przygotowany we współpracy z Poradnią Bioetyczną, działającą przy Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie.

 

MAŁGORZATA CICHOŃ: Jak można pomóc osobie, która nie znajduje w sobie chęci do życia, bo jest terminalnie chora?

 

SYLWIA FRAJBERG bioetyk, mgr filozofii, instruktor w krakowskiej Poradni Bioetycznej (www.poradniabioetyczna.pl): Nieocenioną formą pomocy, jaką możemy zaoferować osobie terminalnie chorej, jest nasza obecność. Bądźmy blisko osoby chorej w sposób nienachalny, czasem milczący, ale zawsze otwarci na wypowiadane przez nią słowa i wykonane gesty. Słuchajmy uważnie, z empatią i cierpliwością. W szczególności zwracajmy uwagę na pozawerbalne sygnały. Starajmy się unikać mówienia „będzie dobrze”, „jakoś, to będzie”. Oczywiście bardzo życzymy choremu, żeby tak się stało, nasze intencje są dobre i szczere, jednak nie przybliżają nas do osoby  chorej. Nie otwierają na dialog. Dla osoby cierpiącej z powodu nieuleczalnej i postępującej choroby takie słowa mogą oznaczać ucieczkę od rozmowy i brak naszej gotowości w towarzyszeniu choremu w granicznej sytuacji.

 

Bądźmy ostrożni w przenoszeniu na osobę chorą naszych własnych wyobrażeń, o tym jak zachowalibyśmy się w obliczu śmiertelnej choroby. Każdy człowiek jest niepowtarzalny, wyjątkowy i zupełnie indywidualna jest jego droga ku kresowi życia. Dlatego nie oceniajmy osoby chorej, tyko jej towarzyszmy. Zwróćmy uwagę jak bardzo ważne jest zapewnienie osobie chorej kompleksowej opieki paliatywnej. Opieki, która koncentruje się na wszystkich sferach życia: somatycznej, psychicznej, społecznej i duchowej. Szukajmy profesjonalnej pomocy w pierwszej kolejności u lekarzy, następnie w zależności od kondycji i woli chorego zwróćmy się o pomoc do psychologów, instruktorów czy osób duchownych. Silny ból fizyczny, spowodowany nasileniem objawów choroby, odczuwany w sposób ciągły, skutecznie odbiera choremu chęć życia, działa destrukcyjnie, jest źródłem cierpienia.

 

Reagujmy za każdym razem, gdy chory zgłasza ból. To jest nasza bardzo konkretna pomoc. Zniesienie bólu lub jego złagodzenie znacznie podnosi jakość życia chorego. Powoduje, że chory zapomina na chwilę o swoim stanie zdrowia i na ile, to możliwe wraca do swoich ulubionych czynności. Wykorzystajmy ten czas i postarajmy się skupić uwagę osoby chorej terminalnie na teraźniejszości, na tym, co może zrobić teraz, dzisiaj. Wyznaczmy wspólnie cele, które będziemy realizować dziś. Małe aktywności, które spowodują, że osoba w terminalnej fazie choroby uwolniona od cierpienia będzie czuła się potrzebna, kochana, bezpieczna.

 

Nie bójmy się uśmiechać, nasze poczucie humoru może pozytywnie wpływać na samopoczucie osoby chorej. Być może nasza obecność spowoduje, że chory stopniowo wydostanie się z osamotnienia, z duchowej pustki, zaakceptuje nieodwracalność sytuacji, w której się znalazł. Nie będzie zadręczać się pytaniami, na które nie ma natychmiastowych odpowiedzi, może dokona duchowej refleksji, wykorzysta ten czas na sprawy, które są dla niego najistotniejsze. Pamiętajmy, że choroba terminalna wymusza radykalną zmianę dotychczasowych przyzwyczajeń, narzuca ograniczenia, izoluje, wyklucza. Jeśli jest jedynym wyzwaniem w życiu człowieka staje się pułapką, odbiera nadzieję prowadząc do poczucia beznadziei.

 

Dlatego zabiegajmy o to, aby osoba chora mogła jak najdłużej wykorzystywać swoje umiejętności i talenty, była nadal częścią społeczeństwa, członkiem rodziny. Odwołujmy się w rozmowach do pozytywnych przykładów i świadectw innych chorych osób. Nie mówmy tylko o tych, którzy cudownie wyzdrowieli, ale przede wszystkim o tych, którzy nauczyli się żyć z chorobą.

 

Źródło: www.niedziela.pl

 

logo w kontrze

You may also like

Facebook