Ks. T. Kancelarczyk: Nieprzychylne dla życia „środowiska” zobaczyły, jak bardzo dla nich niebezpieczna jest prawda naukowa o życiu człowieka

by FUNDACJA JZN
Widać, że zarzucający nie czytali książeczki „Genesis”, a puścili kłamstwo w eter, sądząc, że tego kłamstwa nikt im nie będzie wypominał. Fundacja Małych Stópek nie tylko będzie im wysyłała ponowienia z prośbą o sprostowanie, ale także będzie co jakiś czas proponowała […] nagrody za udowodnienie tego, co nam się zarzuca. Może wtedy ktoś się obudzi. […] Gdybym dzisiaj miał milion złotych, to bym go postawił i powiedział, że kto znajdzie to, co nam się zarzuca, to dam mu ten milion. Wiem, że tych pieniędzy bym nie stracił, bo tam tego nie ma – powiedział w rozmowie z portalem Radia Maryja, ks. Tomasz Kancelarczyk, prezes Fundacji Małych Stópek, odnosząc się do publikacji medialnych na temat książeczki „Genesis. Początek życia człowieka”.

„Genesis. Początek życia człowieka” – taki tytuł nosi naukowa książka stworzona przez Fundację Małych Stópek. Publikacja wyposażona jest w wyjątkowe narzędzie, jakim jest aplikacja do rozszerzonej rzeczywistości. Dzięki niej, możemy zobaczyć w trójwymiarze nienarodzone dziecko. Ta nowoczesna forma inspiruje do nabywania wiedzy z zakresu rozwoju prenatalnego człowieka i stanowi jego doskonałą wizualizację.

– Istnienie człowieka potwierdza nie wiara, ale nauka, dlatego też sięgnęliśmy do materiałów, które w sposób rzetelny i naukowy mówią o początkach życia człowieka. Używając słowa „początek życia człowieka” nawiązuje do tytułu tego, co stworzyliśmy, czyli „Genesis”. To miniksiążeczka, w której zawarty jest skrót wiedzy zaczerpniętej z dwóch pozycji embriologii: z 2015 i 2020 roku. Co do treści pisanej, książeczka nie ma nic dodanego od nas. Jest streszczeniem materiałów z pozycji naukowych. Fundacja Małych Stópek do tej stricte naukowej pozycji dodała jedynie wyjątkową grafikę – powiedział ks. Tomasz Kancelarczyk, prezes Fundacji Małych Stópek.

Grafikę, która opiera się na rozszerzonej rzeczywistości. Czym ona jest? Najprościej rzecz ujmując, to połączenie świata rzeczywistego ze światem wirtualnym. Aby zobaczyć jej pełny efekt, potrzebny będzie smartfon lub tablet. Po pobraniu i uruchomieniu odpowiedniej aplikacji, będziemy mogli zobaczyć nienarodzone dziecko w 3D. Wystarczy przyłożyć telefon do książeczki, a tuż nad nią ukaże się odpowiedni model.

– Grafika zmienia się na ekranie telefonu komórkowego po pobraniu darmowej aplikacji „Genesis AR+”, czyli aplikacji rozszerzonej rzeczywistości, która pozwala zobaczyć obrazy w trójwymiarze oraz włączyć na ekranach filmy dot. rozwoju prenatalnego. W skrócie można powiedzieć, iż trójwymiar to coś takiego jak hologram, obraz przestrzenny zachwycający swoją nowością. To coś, co do tej pory nie było stosowane w edukacji szkolnej – wskazał ks. Tomasz Kancelarczyk.

Zamiarem twórców książeczki było przedstawienie medycznej wiedzy o rozwoju prenatalnym człowieka od poczęcia do narodzin i rozpropagowanie tych materiałów szczególnie wśród młodzieży.

Decyzją Ministerstwa Edukacji i Nauki publikacja „Genesis. Początek życia człowieka” trafi do wszystkich liceów i techników w Polsce.

– W ilości 70 tysięcy sztuk została ona przekierowana do szkół. Następne 80 tysięcy sztuk zostało wyprodukowanych przez Fundację Małych Stópek. Docelowo myślimy, że w tym roku możemy wyprodukować tych książeczek nawet do pół miliona – oznajmił kapłan.

Książeczka „Genesis” powstała z inicjatywy i zaangażowania Fundacji Małych Stópek. Działacze pro-life na początku nie myśleli o tym, aby publikacja została rozprowadzona po Polsce oficjalnym kanałem ministerstwa edukacji.

– Można powiedzieć, że resort otrzymał gotowca. Nasz grafik pracował nad szatą graficzną ponad półtora roku, a więc coś co kosztowałoby wiele tysięcy złotych – ministerstwo dostało od Fundacji za darmo. Cieszymy się z tego, ponieważ naszym celem nie jest zarabianie, a rozszerzenie wiedzy. (…) My swoją drogą docieramy także do innych osób, które chciałyby się zainteresować tymi treściami. […] To bardzo dobry materiał dla narzeczonych przygotowujących się do małżeństwa. Książeczki „Genesis” zostały przekierowane do wielu duszpasterstw, aby przyszłe matki i przyszli ojcowie już teraz mogli zobaczyć rozwój swojego nienarodzonego dziecka. Chodzi o to, aby nie myśleli o tym dziecku tak, jak głosi wieś medialna, a więc że jest to „zlepek komórek”. Chcemy, aby wiedzieli, że chodzi o ŻYCIE CZŁOWIEKA – akcentował ks. Tomasz Kancelarczyk.

Po pewnym czasie od oficjalnej premiery „Genesis”, pod adres twórców publikacji zaczęły napływać nieprawdziwe zarzuty.

– Nieprzychylne „środowiska” zobaczyły, jak bardzo dla nich niebezpieczna jest prawda naukowa o życiu człowieka, dlatego chcą tę pozycję zmarginalizować, zepchnąć do kruchty.Zarzut jest taki, iż to jest pozycja prorządowa. Bzdura kompletna. Pojawił się jeszcze zarzut, że jest to pozycja antyaborcyjna. Wiem dobrze, czym jest antyaborcja, a więc to jest „Nie” dla zabijania dzieci. Ta pozycja nie jest ani „Nie”, ani „Tak”. Ona pokazuje rozwój człowieka od poczęcia, a więc jeżeli przyjmiemy, że prawda o życiu szkodzi aborcji, to ta pozycja – tak samo jak inne pozycje naukowe, medyczne – jest antyaborcyjna. Oni powiedzieli w ten sposób, że nauka jest przeciw zabijaniu, ale robią z tego zarzut – podkreślił prezes Fundacji Małych Stópek.

Publikacja nie podoba się zwolennikom tzw. aborcji, a także miesięcznikowi „Znak”, na łamach którego w maju br. został dopuszczony do publikacji artykuł z wypowiedzią prof. Elżbiety Korolczuk, socjolog Uniwersytetu Warszawskiego. Oceniła ona, że treści zawarte w stworzonej przez Fundację Małych Stópek książeczce „Genesis. Początek życia człowieka” przeciwstawiają się prawu kobiet do decydowania o swoim ciele i płodności, a także – jak dodała –  zamiast wiedzy promuje się w szkołach w tym zakresie konserwatywną ideologię.

– Te zarzuty do tego stopnia są totalną bzdurą, że jeden z darczyńców zaproponował 10 tys. zł (z tego co wiem, to podbije stawkę do 20 tys. zł) dla każdego, kto w tej książeczce wskaże to, co nam się zarzuca. Ci, którzy wypowiedzieli zarzuty na łamach mediów powinni pierwsi sięgnąć po tak znaczące finanse, bo wiedzieli, co piszą. Oczywiście nikt tego nie wskaże, bo jeśli coś jest białe, to jest białe, a jak jest czarne – to czarne. Mieliśmy też do czynienia z kolejną argumentacją, że jest to pozycja religijna, bo nazywa się „Genesis”, a to nazwa Księgi Rodzaju z języka greckiego. To jest niepoważne, bo tak samo zespół „Genesis” z Philem Collinsem musiałby być kapelą kościelną. Jak wbijemy słowo „genesis” w komputer, to wyjdzie, że jest to Centrum Informacji Genetycznej – to nic religijnego i kościelnego. Od tego słowa pochodzi wiele nazw, które niekoniecznie muszą wiązać się z czymś religijnym. Myślę, iż nazwa „Genesis”, w której za „i” robi plemnik, nie pasowałaby do nazwy religijnej. Nikt w Kościele nie pokusiłby się, aby takim obrazkiem nawiązywać do religii – zwrócił uwagę ks. Tomasz Kancelarczyk.

Kapłan zaznaczył, że bezpodstawne zarzuty pod adresem Fundacji są dowodem na to, że dziennikarze, którzy wypowiedzieli się w sprawie publikacji – wcale jej nie czytali.

– Uważam, że dziennikarze piszący te artykuły robią to w sposób bezczelny, licząc, że samo wypowiedzenie słów przez ich redakcję sprawia, że tak jest. Nie czytali tej książeczki. Wtedy tej pozycji nie mogli mieć w ręku, bo nie była jeszcze wydrukowana. Chyba, że zajrzeli na stronę internetową https://wiedzaozyciu.info/, na której możemy zobaczyć całą książkę. Wobec tego każdy może sprawdzić, że przytaczane zarzuty są nieprawdziwe, chyba iż są jacyś łowcy nagród, którzy chcą 20 tys. zł za „potwierdzenie tych zarzutów” – wskazał kapłan.

Do redakcji, które opublikowały kłamliwe zarzuty, Fundacja Małych Stópek wysłała egzemplarze książeczki z prośbą o konkretne wskazanie, gdzie znajdują się treści „prorządowe”, „religijne”, „antyaborcyjne” lub „ograniczające prawo decydowania kobiety o swoim ciele i płodności”. Odpowiedzi jednak wciąż nie ma.

– Jedna redakcja „wykręciła się sianem”, zmieniła w publikacji, że tych treści nie ma w książeczce, ale za to są w innych materiałach Fundacji. Tyle że sprawa nie tyczyła się innych materiałów, a właśnie tej konkretnej książeczki. Nie ma odpowiedzi i jeżeli jej nie będzie w najbliższym czasie, to znowu wyślemy ponowienie prośby. Może będziemy to czynić przez najbliższe lata co miesiąc, upominając się o prawdę w tej sprawie. Skoro mogą sobie nie czytać materiału „Genesis” i go publicznie oceniać, to przecież mogą tak robić z innymi sprawami. To duże zagrożenie dla demokracji i totalitaryzm medialny. Nie można odpuszczać takich spraw – akcentował prezes Fundacji Małych Stópek.

Pojawiły się jeszcze inne zarzuty pod adresem treści zamieszczonych w „Genesis”. Medialni komentatorzy stwierdzili, że resort edukacji poprzez rozprowadzanie książeczki Fundacji Małych Stópek, będzie oduczał uczniów używania słowa „płód”.

– Słowo „płód” jest słowem właściwym, ale jeżeli określamy, kogo to jest płód. Takie słowa jak „waga” czy „wzrost” nic nie znaczą, jeżeli nie określimy, o kogo chodzi. Powinno mówić się „płód człowieka”. W „Genesis” ani razu nie ma stwierdzenia „płód człowieka”, ponieważ cała książeczka dotyczy człowieka, a więc jest to domyślne, chociaż może zrobiliśmy błąd, że tej nazwy nie było. Blisko 80 razy użyto w książeczce słowo „płód” i jego pochodnych na 12 stronach pisanych, a więc można powiedzieć, że na każdej stronie to słowo pojawia się po 6-7 razy. Każdy czytający ze zrozumieniem na pewno by nie powiedział, że w tej książeczce tego nie ma, bo jest. Widać, że zarzucający nie czytali książeczki, a puścili kłamstwo w eter, sądząc, że tego kłamstwa nikt im nie będzie wypominał. Fundacja Małych Stópek nie tylko będzie im wysyłała ponowienia z prośbą o sprostowanie, ale także będzie co jakiś czas wypuszczała – myślę, że dojdzie to do swojego medialnego zenitu, kiedy suma nagrody urośnie do niebotycznych wielkości – nagrody za udowodnienie tego, co nam się zarzuca. Może wtedy ktoś się obudzi. Gdybym dzisiaj miał milion złotych, to bym go postawił i powiedział, że kto znajdzie to, co nam się zarzuca, to dam mu ten milion. Wiem, że tych pieniędzy bym nie stracił, bo tam tego nie ma. Darczyńca, który oferuje 20 tysięcy złotych wie, że tych pieniędzy nie straci, bo nikt potwierdzenia tych zarzutów w „Genesis” nie znajdzie. Cieszę się, że jest oferta tej nagrody, bo jeśli nikt tego nie udowodni – a tego nie zrobi, bo nie ma tam tego, co się zarzuca – to te pieniądze przejdą na konto Fundacji Małych Stópek. Za nie zostaną zakupione pieluchy dla dzieci uratowanych od aborcji – mówił ks. Tomasz Kancelarczyk.

„Genesis. Początek życia człowieka” pomimo kampanii zakłamania w mediach rozwija się, a na jej bazie powstają kolejne edukacyjne dzieła Fundacji Małych Stópek.

– „Genesis” przechodzi różne formy rozwoju. Realizacja książeczki z rozszerzoną rzeczywistością, a więc oglądaniem przez telefon komórkowy, sprawiło, że także i inne formy publikacji są przez nas wydawane. To jest np. wizytówka z tzw. QR kodem, gdzie po najechaniu telefonem możemy na ekranie zobaczyć dziecko nienarodzone w różnych stadiach rozwoju. Dla szkół podstawowych szykowane są karty, płytki, które stanowią uproszczoną formą „Genesis”. Z jednej strony są 2-3 zdania na temat danego etapu rozwoju prenatalnego, a z drugiej strony przykładamy telefon komórkowy i widzimy trójwymiar. Być może zrobimy także formę bilbordu. Jeden QR kod i dopiero zobaczysz, co jest na bilbordzie, jeśli przyłożysz telefon – powiedział prezes Fundacji Małych Stópek.

Paweł Palembas / radiomaryja.pl

You may also like

Facebook