Prof. Radosław Maksym z MaterCare Poland: Etyczna może być tylko medycyna oparta na wiedzy i dowodach naukowych

by FUNDACJA JZN
– Opieka nad matką jest bardzo unikalnym aspektem medycyny. Nie ma chyba drugiego takiego obszaru, w którym wiele problemów medycznych się spotyka. Co więcej, rozwój medycyny ich nie rozwiązał, jak w niektórych dziedzinach, ale czasami jeszcze bardziej skomplikował – mówi prof. Radosław Maksym, specjalista położnictwa i ginekologii oraz andrologii klinicznej, przewodniczący Rady Naukowej Fundacji MaterCare Poland, która jest członkiem Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia.

Jakie były początki Fundacji MaterCare w Polsce?

MaterCare w Polsce została powołana w 2006 roku głównie staraniami prof. Bogdana Chazana, który był zaangażowany w działania międzynarodowe fundacji-matki, która z kolei powstała w odpowiedzi na encyklikę papieża Jana Pawła II „Evangelium vitae” z 1995 roku.
Z różnych względów ten trzon organizacyjny fundacji uległ z biegiem lat pewnemu wypaleniu i fundacja wymagała reaktywacji, co nastąpiło w 2025 roku. Widzimy potrzebę wzmacniania, profesjonalizacji i integracji środowiska dobrych lekarzy, co z kolei jest zawsze działaniem na rzecz pacjentów, bo medycy pełnią funkcję służebną wobec chorych.

Mają to Państwo zapisane w samej nazwie: „opieka nad matką”.

Opieka nad matką jest bardzo unikalnym aspektem medycyny. Nie ma chyba drugiego takiego obszaru, w którym wiele problemów medycznych się spotyka. Co więcej, rozwój medycyny ich nie rozwiązał, jak w niektórych dziedzinach, ale czasami jeszcze bardziej skomplikował. To właśnie w medycynie prokreacji istnieje bardzo wiele kontrowersji i bardzo dużo różnych osobnych dróg. Równocześnie dysponujemy dowodami naukowymi i konkretnymi wskazówkami, którymi lekarze powinni się kierować.
Od początku naszym celem były działania nakierowana na edukację środowiska medycznego i podnoszenia kompetencji – głównie lekarzy i położnych zajmujących się prokreacją, ginekologią i położnictwem, opieką okołoporodową. Etyczna może być tylko medycyna oparta na wiedzy i dowodach naukowych.

Na Państwa stronach można przeczytać, że „Fundacja wspiera sumienia lekarzy, szczególnie w sytuacjach presji, aby wypierać swoje człowieczeństwo, podważać wartość życia, eliminować dzieci chore lub niepełnosprawne, czy niszczyć płodność zamiast ją afirmować”. Jak w praktyce to wsparcie wygląda?

Po pierwsze edukujemy i informujemy, współpracujemy też z gronem prawników. Prawny konstrukt wolności sumienia i fakt, że podstawą godności człowieka jest działanie zgodne z sumieniem są dla nas oczywiste. Zanegowanie możliwości takiego działania zarówno na poziomie jurydycznym jak i praktyki lekarskiej pozbawia lekarza podstawowego prawa, które wynika wprost z praw człowieka, bo godność jest prawem niezbywalnym, a nie ma godności bez wolności, bez możliwości działania ze swoją najlepiej pojętą wiedzą, co do dobra pacjenta, co do wyboru najlepszej drogi.

Czy zagrożenie wolności sumienia jest dziś dużym problemem dla środowiska medycznego?

To z pewnością jest problem cały czas aktualny. Wolność sumienia próbuje się ograniczać na różne sposoby. Sprawy z tego obszaru są najczęściej rozwiązywane w sposób nieformalny. Raczej nie słyszymy o wielu konfliktach między ludźmi na tym tle, ale równocześnie nie wiemy, z jakim kosztem to się wiąże. Być może z tego powodu wiele osób nie realizuje swojego powołania, bo ze względu na swoje przekonania nie może pracować np. w szpitalu, ale zostało „przesuniętych” do innych obszarów zawodowych. Nie powiedziałbym też w tym kontekście o marginalizacji lekarzy, bo my mamy bardzo dużo pracy. Ale to pewnie jest bardziej aktualny problem wśród położnych, gdzie pewne mechanizmy zachowań w sytuacjach trudnych nie są w pełni wypracowane.

Wrócę do momentu reaktywacji Fundacji MaterCare w Polsce. Był jakiś impuls, który spowodował wznowienie Państwa działalności?

Dużym impulsem była na pewno konferencja MaterCare International, która w 2024 roku odbywała się w Rzymie z okazji 30-lecia Fundacji na świecie. Wśród wielu międzynarodowych gości liczną grupę stanowili Polacy. Uznaliśmy wówczas, że nad Wisłą musi być przedstawicielstwo MaterCare, by wykorzystać nasz narodowy potencjał.

Jaki obszar działań od tamtego momentu był dla Państwa najważniejszy?

Mieliśmy bardzo wiele działań związanych z edukacją i promocją pewnych idei i postaw, a największym wydarzeniem, które było zauważone w Polsce i na świecie, była konferencja „Profilaktyka zaburzeń zdrowia prokreacyjnego”, która odbywała się na UKSW 6 grudnia 2025 roku i była współorganizowana z Polskim Stowarzyszeniem Nauczycieli Naturalnego Planowania Rodziny. Wzięło w niej udział prawie 300 osób, a prelegenci byli z Polski i z zagranicy. Konferencja była skupiona na profilaktyce zaburzeń zdrowia prokreacyjnego na etapie wychowania, czyli szczególnie wrażliwego momentu w rozwoju osobowym, w którym błędy, choroby i pewnego rodzaju zagrożenia są wysoko szkodliwe dla przyszłej płodności – za 10-20 lat. Czasami są to zjawiska nie do odwrócenia, nie wszystko da się wyleczyć i cofnąć, dlatego ta profilaktyka, odpowiednie podejście i inwestowanie w nowe pokolenia są niezmiernie istotne.
Jest to również ważne w kontekście kryzysu demograficznego, który obecnie w Polsce osiągnął pewne przesilenie. Problemu w takiej skali w Polsce do tej pory nie było. Jest to olbrzymie wyzwanie i nasza Fundacja współpracuje z osobami przygotowującymi różne długofalowe strategie rozwiązania tego kryzysu. To jest problem egzystencjalny dla całego społeczeństwa. Bez jakichś rozwiązań czy prób zmierzenia się z tym zjawiskiem spotkamy się z poważnym zagrożeniem.

Jaką radę mógłby Pan dać rodzicom w obszarze zdrowia prokreacyjnego młodego pokolenia?

Należy zaczynać od prawidłowych relacji w rodzinie – silnych relacji opartych na miłości. Jest to niezmiernie istotne, ponieważ wiemy, że zachowania ryzykowne wśród nastolatków są często odpowiedzią na kryzys emocjonalny, na braki, które nastąpiły właśnie w tych relacjach. Z drugiej strony wiemy, że młode osoby, które widzą kochające się rodziny z dziećmi, dobrze funkcjonujące, same chciałyby zakładać takie rodziny, żyć w takich rodzinach z własnym potomstwem. Dziś wiele osób w młodym pokoleniu w ogóle nie identyfikuje w sobie potrzeby zakładania rodziny i wychowywania potomstwa. To jedna z przyczyn kryzysu demograficznego, którego doświadcza polskie społeczeństwo.

Inny poważny społeczny problem to coraz częściej występująca niepłodność. Jakie na tym polu widzi Pan wyzwania jako ginekolog i androlog specjalizujący się też w diagnostyce i leczeniu niepłodności małżeńskiej?

Samo leczenie niepłodności – niezależnie od metod, jakie są stosowane w tej dziedzinie – to czynnik, który na demografię nie ma aż tak dużego wpływu jak by się wydawało. Największe znaczenie mają tu zmiany kulturowe, społeczne, cywilizacyjne – pewne różnice potrzeb i oczekiwań co do swojego życia, to jak dziś młode pokolenie postrzega realizację siebie w społeczeństwie. W tej przestrzeni nie ma za dużo pola do działania dla medycyny, bo to raczej obszary dla pedagogów, psychologów czy socjologów.
Wyzwaniem jest z pewnością przesuwanie w czasie momentu, w którym pary decydują się na posiadanie potomstwa. Kolejny czynnik to obniżanie ogólnego poziomu zdrowia wśród młodych osób, na co mają wpływ siedzący tryb życia i często niewłaściwa dieta. Problemy z płodnością są tylko jednymi z wielu wynikających ze słabej kondycji zdrowotnej obok takich jak otyłość, zaburzenia metaboliczne, choroby autoimmunologiczne, które są teraz plagą u coraz młodszych osób.

MaterCare Poland jest częścią międzynarodowej organizacji, która prowadzi projekty charytatywne wspierające opiekę położniczą w krajach, które mają ją na niskim poziomie czy nie mają jej wcale.

Prowadzimy szpitale w Kenii, Ugandzie i na Haiti. Polska Fundacja współfinansowała ich budowę, wyposażenie a także szkolenie personelu.

Chciałem zapytać czy w dobie zamykania oddziałów ginekologiczno-położniczych MaterCare planuje otwieranie takich placówek w Polsce.

To jest bardzo złożony problem. Te oddziały są zamykane także z tego powodu, że w niektórych lokalizacjach brakuje pacjentów. Problemem może nie jest sama liczba oddziałów, ale raczej kwestia pewnego planu zapewnienia podstawowych usług medycznych dla ludności. Nie może być tak, że tylko rynek decyduje o tym, że szpital może w danym miejscu funkcjonować. Ale na każdym obszarze, nawet mniej zaludnionym, musi być dostęp do podstawowych usług medycznych. Nie chodzi przecież o to, żeby w każdym powiatowym mieście był szpital akademicki. Ale potrzeba pewnej sieci – działającej bez dziur terytorialnych i pod kontrolą władz centralnych. Ważnym elementem takiej sieci jest opieka położnicza, której nie da się delegować, zwłaszcza w trudnych przypadkach, w których kilka minut może zaważyć konsekwencjami na całe życie człowieka. Myślę, że 30 minut na dojechanie do ośrodka, który zapewni opiekę kobiecie oczekującej porodu, albo wyspecjalizowanego zespołu do takiej pacjentki jest niezbędnym minimum, które musi być zapewnione w cywilizowanym kraju.

Jakie największe wyzwania w obszarze szeroko rozumianego pro-life czekają nas w najbliższych latach?

Myślę, że te, o których już mówiłem, czyli dotyczące demografii. Dlatego w 2027 roku planujemy konferencję, która będzie także tego tematu dotykała. Zajmiemy się też sytuacją rodzin wielodzietnych, bo one nie do końca są dostrzegane w tej debacie dotyczącej zastępowalności pokoleń, a w rodzinach „trzy plus”, które stanowią zaledwie 10 proc. wszystkich rodzin wychowuje się jedna trzecia polskich dzieci. To bardzo wyjątkowa grupa, której potrzeby powinny być zaopiekowane przez państwo.

Rozmawiał Przemysław Radzyński

You may also like

Facebook