Dzwon „Głos Nienarodzonych” budzi sumienia

by FUNDACJA JZN
– Nie ma dzisiaj kraju wolnego od aborcji. Tym bardziej potrzeba pobudzić sumienia na całym świecie, aby poszczególne państwa walczyły o życie swoich nienarodzonych obywateli – mówi Bogdan Romaniuk z Fundacji Życiu TAK im. Niepokalanego Poczęcia NMP, która jest pomysłodawcą dzwonu „Głos Nienarodzonych”, jaki rozbrzmiewa na wydarzeniach pro-life w Polsce, a jego kopie znajdują się już w kilku miejscach na świecie.

Gdzie szukać początku idei dzwonu w obronie poczętych dzieci?

To był moment, kiedy przeczytałem, że 42 miliony dzieci mordowanych jest co roku na świecie w wyniku aborcji. Wtedy zrodziło się we mnie pytanie: co ja jako Bogdan Romaniuk, mogę z tym zrobić. Miałem przekonanie, że muszę zrobić coś, co zwróci na ten problem uwagę.

Współpracowałem wcześniej z pracownią ludwisarską Jana Felczyńskiego, bo w 2018 roku byłem inicjatorem odlania „Dzwonu Niepodległości” na setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Ta wcześniejsza historia podsunęła mi pomysł, by właśnie w ten sposób zwrócić uwagę Polsce, ale i poza granicami naszego kraju, że na całym świecie dochodzi do mordowanie na wielką skalę dzieci poczętych.

Skąd nazwa „Głos Nienarodzonych”?

Kiedy w firmie Felczyński rozmawiałem na temat dzwonu na 100-lecie niepodległości, zobaczyłem u nich folder o innym wyjątkowym dzwonie, który wykonali do Sanktuarium Boga Ojca Przedwiecznego w Trindade w Brazylii. Ten największy na świecie kołysany dzwon, ważący 55 ton, nazywa się „Vox Patris” – „Głos Ojca”. To była bezpośrednia inspiracja, by ten dzwon wyrażał głos tych, którym się próbuje go odebrać.

To imię „Głos Nienarodzonych” zdobi jedną z płaszczyzn dzwonu. Co znajduje się na trzech pozostałych?

Jest dziecko z obrazu USG, którego strzegą dwaj cherubini a pod nimi cytat z Księgi Jeremiasza: „Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię i poświęciłem”. Na trzeciej płaszczyźnie są dwie kamienne tablice nawiązujące do dziesięciu przykazań. Na jednej jest piąte przykazanie: „Nie będziesz zabijał”, a na drugiej – słowa Chrystusa: „Nie sądźcie, że przyszedłem zmienić prawo”, czym podkreślamy, że to przykazanie jest ciągle aktualne. Kolejny element zdobienia dzwonu to słowa bł. ks. Jerzego Popiełuszki: „Każde dziecko poczęte jest pod sercem matki”.

Symboliczne jest też spięcie całego dzwonu – dwa kody DNA rodziców – u góry łańcuch DNA ojca, u dołu – matki.

Papież Franciszek poświęcił „Głos Nienarodzonych” we wrześniu 2020 roku – na jednej z pierwszych audiencji po półrocznym lockdownie. To wydaje się paradoksalne, że pandemia COVID-19, która pochłonęła 6-7 milionów ludzi zatrzymała świat, a nie reaguje on szczególnie na dramat 42 milionów zabijanych dzieci.

Wtedy to było 42 miliony. Dziś statystyki mówią nawet o 73 milionach aborcji w skali roku. Świat musi coś z tym zrobić! Niepokój, którego teraz doświadczamy wynika w dużej mierze z tego, że świat nie dba o życie dzieci poczętych. Dopóki świat nie będzie bronił życia najbardziej bezbronnych, dopóty na świecie będą wojny, w których też giną ludzie.

„Głos Nienarodzonych” rozbrzmiewa nie tylko w Polsce, ale właściwie w różnych krańcach świata.

W tej chwili mamy pięć dzwonów – w Polsce, Ukrainie, Kazachstanie, Ekwadorze i Zambii. Trwają rozmowy z sanktuariami w Rio de Janeiro w Brazylii i Guadalupe w Meksyku, aby także tam trafił „Głos Nienarodzonych”. Mam wielką nadzieję, że dzwon zostanie też odlany dla Stanów Zjednoczonych, aby mógł towarzyszyć największemu Marszowi dla Życia, jaki co roku odbywa się w Waszyngtonie.

Okazją do tego, żeby na całym świecie usłyszano o „Głosie Nienarodzonych” jest moment, kiedy papież błogosławi dzwon.

Ojciec święty Franciszek poświęcił wszystkie pięć dzwonów, które są aktualnie na świecie. Dokonując też pierwszego uderzenia w polski „Głos Nienarodzonych” papież wypowiedział znamienne słowa: „Niech ten dzwon budzi sumienia stanowiących prawo i ludzi dobrej woli”. Nie ma dzisiaj kraju wolnego od aborcji. Tym bardziej potrzeba pobudzić sumienia na całym świecie, aby poszczególne państwa walczyły o życie swoich nienarodzonych obywateli.

Mówimy o tym pobudzaniu sumień… to tylko teoria czy są świadectwa o rzeczywistym poruszeniu czyjegoś sumienia?

Mamy świadectwo ze Lwowa, gdzie w parafii św. Jana Pawła II jest „Głos Nienarodzonych”. Matka z trójką dzieci i w zaawansowanej ciąży uciekała przed wojną. Planowała dokonać aborcji. Gdy tamtejszy proboszcz pokazał jej dzwon, dotknęła go i postanowiła urodzić dziecko. Ta historia pokazuje, że idea naszego dzwonu ma sens, bo przynajmniej jedno ludzkie życie zostało ocalone.

To też pokazuje, że uderzanie w dzwon to nie jest zabawa…

Nie, absolutnie nie. Ja często obserwuję, jak wielkie emocje towarzyszą tym, którzy podchodzą do dzwonu, aby go dotknąć. Nierzadko to są łzy…

Dzwon w Polsce ma swoje miejsce stacjonowania?

Na co dzień „Głos Nienarodzonych” usytuowany jest w parafii Wszystkich Świętych w Kolbuszowej. Stąd wyrusza w Polskę – najczęściej na Marsze dla Życia albo do parafii, które organizują jakieś wydarzenia pro-life. Dzwon waży tonę, więc przewożony jest specjalnym samochodem z dźwigiem. W czasie takiego wydarzenia pro-life ludzie mają możliwość uderzenia w ten dzwon, aby serce dzwonu zharmonizowało się z sercem człowieka w sprawie obrony życia.

Ostatnio „Głos Nienarodzonych” był na Jasnej Górze na pielgrzymce osób, które podejmują Duchową Adopcję Dziecka Poczętego. Trzeba było stać w ponad godzinnej kolejce, żeby w niego uderzyć. Na niektórych wydarzeniach do dzwonu ustawiają się kilkutysięczne kolejki.

„Głos Nienarodzonych” jest swoistym orężem dla wszystkich organizacji pro-life w Polsce. Jesteśmy do dyspozycji i czekamy na zaproszenia, aby dzwon wzmacniał przekaz walki o życie nienarodzone w różnych miejscach w Polsce.

Rozmawiał Przemysław Radzyński
Fot. Archiwum Fundacji Życiu TAK

You may also like

Facebook