Ukrywane oblicza in vitro

Marketing firm oferujących usługi powiązanych z  in vitro zazwyczaj stara się utrwalać w  naszej świadomości jednoznaczne skojarzenie tej procedury z  obrazem śmiejącego się dziecka. Trudno, zdawałoby się, mieć zastrzeżenia do procedury, która zwieńczona jest nowym ludzkim życiem. Jednak, prawda jest taka, że choć dziecko poczęte „na szkle” jest zupełnie niewinne, to sama procedura in vitro niesie ze sobą bardzo poważne zastrzeżenia natury moralnej, z których nie zawsze zdajemy sobie sprawę.

 

Choć wydaje się to wręcz nieprawdopodobne, obecnie poważnie rozważa się w Wielkiej Brytanii możliwość produkowania dzieci, które miałyby trzech rodziców genetycznych [przyp. red. metoda ta została już przez Wielką Brytanię zatwierdzona]. Zabieg polegałby na wszczepianiu DNA z  wytworzonego zarodka do nowej komórki jajowej pobranej od innej kobiety. W ten sposób dziecko dziedziczyłoby część genów obu pierwotnych rodziców, ale też geny dawczyni drugiej komórki jajowej.

 

W Indiach powstają całe kompleksy laboratoryjno-mieszkalne, gdzie biedne kobiety wynajmują swoje łona bogatym Amerykankom i  Europejkom. Są zobowiązane kontraktem, by po urodzeniu oddać dziecko, które nosiły pod sercem przez dziewięć miesięcy. Niekiedy są do tej procedury zmuszane, często jednak kontrakt „wynajmu łona” podpisują z wolnego wyboru, gdyż jest to jedyny sposób na zdobycie pieniędzy dla ich własnych rodzin. Warto zaznaczyć, że firma koordynująca te usługi większą część kwoty zachowuje dla siebie. Ale czyż takie instrumentalne traktowanie człowieka jest kiedykolwiek etyczne?

 

Instrumentalizacja dziecka poszła o krok dalej we Francji, gdzie urodził się chłopiec, który został poczęty z materiału genetycznego wyselekcjonowanego z myślą, by po narodzeniu użyć krwi pępowinowej noworodka dla ratowania jego brata z  chorobą genetyczną. Choć pomysł na wytwarzanie „dzieci leków” czy na „części zamienne” był do niedawna domeną horrorów czy filmów science-fiction (przykładem może być znakomita Wyspa) to widać, że rzeczywistość szybko dogania przedstawiane w  filmach zapowiedzi.

 

Procedura in  vitro jest w swojej istocie niemoralną choć  coraz bardziej zaawansowaną technologią, co jedynie ułatwia nakręcanie się spirali zła. Pamiętać jednak trzeba, żeby oddzielać ocenę czynu od oceny jego owoców. Każde dziecko poczęte metodą in vitro zasługuje na naszą pełną miłość i niczym się nie różni jako człowiek od dziecka poczętego naturalnie.

 

Aleksander Nowakowski

 


 

Artykuł pochodzi z IMAGO – Czasopismo Fundacji Pro Humana Vita, które było wydawane w latach 2011-2012 w celu promocji bioetyki. Jest próbą wakacyjnego przypomnienia tego cennego dzieła i najciekawszych artykułów.