Kim była Jane Roe z głośnej sprawy „Roe kontra Wade”?

by FUNDACJA JZN
Jane Roe, a właściwie Norma McCorvey, to główna bohaterka głośnej sprawy sądowej w USA. To właśnie na jej przypadku amerykański Sąd Najwyższy wydał orzeczenie, które stało się podstawą prawną do legalizacji tzw. aborcji w Stanach Zjednoczonych aż do urodzenia dziecka.

Historia życia Normy McCorvey była bardzo zagmatwana – mówiła Ewa Kowalewska z Human Life International-Polska.

– Uboga, niewykształcona kobieta, która oddała dwie córki do adopcji i gdy stwierdziła, że znowu jest w ciąży, szukała instytucji, która załatwiłaby adopcję jej kolejnego dziecka – dodała.

Wtedy Norma trafiła do kancelarii prawnej, gdzie spotkała adwokat Sarah Weddington. Ta wykorzystała jej naiwność i uzyskała wszelkie pełnomocnictwa. Z czasem zrobiła z jej sprawy propagandowy proces, aby w ten sposób zalegalizować swobodny dostęp do tzw. aborcji.

„Nie wiedziałam, czym tak naprawdę jest aborcja. Podpisałam dokumenty, które przedstawiły mi panie adwokat, bez zapoznania się z ich treścią, a one też nie wytłumaczyły mi, co w nich jest napisane. Żaden sąd nie wezwał mnie na przesłuchanie, nie nakazał przeprowadzenia testów. Przed sądami reprezentowali mnie wyłącznie adwokaci i tylko na podstawie ich argumentów zapadł wyrok” – napisała po 30 latach w złożonym pod przysięgą oświadczeniu skierowanym do sądu, walcząc o cofnięcie tragicznego w skutkach orzeczenia z 1973 roku.

W tym czasie w stanie Teksas, gdzie mieszkała Norma McCorvey, zabijanie nienarodzonych dzieci było nielegalne.

„Był rok 1970. Nie dyskutowano o aborcji. To był temat tabu. Jedyne, co kojarzyłam ze słowem »aborcja«, to fragment z filmu z Johnem Waynem, który, lecąc samolotem, wydał rozkaz: przerwać misję! (abort the mission). Aborcja znaczyła dla mnie tyle, co powrót do stanu sprzed ciąży. Nie wiedziałam, że to oznacza przerwanie ludzkiego życia. Nigdy nie szukałam w słownikach znaczenia tego słowa aż do czasu, gdy podpisałam zeznanie przygotowane przez prawniczki dla sądu. One okłamały mnie co do natury aborcji, mówiąc, że to tylko kawałek tkanki. Byłam tak naiwna” – opisała tamten czas Norma McCorvey.

Sarah Weddington, adwokat Normy, w sądzie przedstawiła „Jane Roe” (taki nadano jej pseudonim, żeby zachować anonimowość w trakcie rozprawy) jako przykładną matkę dwóch córek, która została zgwałcona. Co oczywiście było jednym wielkim kłamstwem. Córki zostały oddane do adopcji, a trzecie dziecko, które nie poczęło się w wyniku zbiorowego gwałtu – jak to zostało przedstawione – również ostatecznie trafiło do adopcji, ponieważ sprawa sądowa trwała tak długo, że zdążyło się urodzić. Wyrok zapadł 22 stycznia 1973 roku [więcej].

Na jego mocy zostało zniesione nie tylko antyaborcyjne prawo w Teksasie, ale także otworzyło drzwi do legalizacji zabijania nienarodzonych dzieci w całych Stanach Zjednoczonych. Mimo różnych ograniczeń wprowadzanych w poszczególnych stanach, wyrok Sądu Najwyższego uczynił tzw. aborcję legalną przez cały okres ciąży. Bardzo ważnym faktem w całej historii jest to, że Norma McCorvey nigdy nie została przesłuchana w swojej sprawie. Wystarczyły zmanipulowane pisemne zeznania przygotowane przez jej adwokata.

– Ta prosta kobieta po wyroku czuła się stygmatyzowana, bo bezwiednie stała się ikoną aborcji – zaznaczyła Ewa Kowalewska.

W 1992 roku rozpoczęła pracę w klinice aborcyjnej w Dallas. Była tam recepcjonistką. Jednak czuła się bardzo nieszczęśliwa, ponieważ to tam tak naprawdę dowiedziała się, na czym polega proceder tzw. aborcji.  Jednak w jej życiu wydarzyło się coś, co ją całkowicie odmieniło.

– Któregoś razu płakała w czasie lunchu w sąsiednim parku i wtedy podeszła do niej córeczka pastora Baptystów, który w pobliżu prowadził centrum pomocowe dla kobiet w ciąży kryzysowej. Mała zapytała Normę: „Dlaczego płaczesz? Czy nie wiesz, że Pan Bóg cię kocha?” Uwierzyła, bo było to małe dziecko. Chrzest przyjęła przez zanurzenie u Baptystów [film z tego wydarzenia]. Z czasem stała się katoliczką, dzięki opiece duchowej ks. Franciszka Pavone, prezesa ruchu „Kapłani za Życiem” – przytoczyła historię prezes Human Life International – Polska

Od tego momentu Norma McCorvey zupełnie zmieniła swoje życie. Starała się na każdym kroku manifestować swoje poglądy pro-life. Z czasem założyła organizację „Roe No More” (nigdy więcej Roe), której celem jest ochrona życia i pokazywania prawdziwej natury tzw. aborcji.

– Nieustannie mówiła, że jej największym marzeniem jest weryfikacja wyroku w jej sprawie, gdyż decyzja sądu była oparta na sfabrykowanych, kłamliwych argumentach – wskazała Ewa Kowalewska.

Norma McCorvey w 2005 roku, przy pomocy bardzo dobrych adwokatów z ruchu obrony życia, podjęła próbę uchylenie precedensu „Roe przeciwko Wade”. Sąd jednak odmówił jej ponowienia rozprawy. Do końca swojego życia próbowała walczyć z wyrokiem sprzed lat. Zmarła w 2017 roku.

Jednak na tym historia „Jane Roe” się nie kończy. Trzy lata po jej śmierci lewicowy reżyser wyprodukował film dokumentalny, w którym zakwestionował jej zaangażowanie i pracę na rzecz ochrony życia. Według filmowej opowieści Norma miała być zadowolona z wyroku „Roe kontra Wade”, natomiast przeszła do ruchu por-life tylko dla dużych pieniędzy. Miała się także stać rzekomo trofeum zwolenników obrony życia. Liderzy organizacji pro-life rzeczowo obalili te argumenty.

– Wielu ludzi związanych z obroną życia doskonale znało Normę McCorvey i świadczyli o tym, że jej największym marzeniem było obalenie wyroku z 1973 roku – wyjaśniła Ewa Kowalewska.

Janet Morana z organizacji „Kapłani za Życiem” i ks. Franciszek Pavone byli jednymi z tych, którzy doskonale znali Normę. Pomimo tego że nie było ich na miejscu, gdy umierała, to rozmawiali z nią w ten dzień telefonicznie.

– Norma nie zmieniła swoich poglądów na proaborcyjne. Powiedziała nam wtedy, abyśmy kontynuowali pracę nad obaleniem tej sprawy, podczas której się nią posłużono. Umarła, gdy byliśmy na Mszy św. – wspominali.

Cheryl Sullenger, liderka operacji Rescue, która przez lata była bliską przyjaciółką Normy, powiedziała: „Znałam Normę osobiście. Była szczera i jeśli miała nastrój, mogła mówić rzeczy, które były kontrowersyjne. Ale nigdy nie okazywała żadnej oznaki bycia kimś innym niż 100% obrońcą życia. Ten ostatni atak na nią i jej przekonania to nic innego, jak fałszywe informacje”.

Normę znała także Ewa Kowalewska.

– Spotkałam ją wielokrotnie i byłam pełna podziwu, że jest w stanie dawać tak osobiste świadectwo. Ostatni raz spotkałam ją, gdy odwiedzała Muzeum Auschwitz w Polsce razem z grupą obrońców życia z różnych krajów. Prowadziliśmy wówczas tę grupę. Jej naprawdę zależało na weryfikacji wyroku „Roe przeciwko Wade”. Ten precedensowy wyrok ją obciążał, gdyż na jej przypadku został „wyprodukowany”. Ona wierzyła, że to da się zrobić. Wszystko było wtedy przygotowane. Niestety nie udało się, ale Pan Bóg na pewno życzliwie spojrzał na jej otwarte dla życia serce. Produkowanie filmu obrażającego jej pamięć i wmawianie jej zmiany poglądów w celu ideologicznym jest wysoce krzywdzące i niesmaczne. Cóż, nie po raz pierwszy się nią bez skrupułów posłużono! – podkreśliła dyrektor Human Life International – Polska.

Czy marzenie Normy McCorvey się spełni?

Pojawiła się możliwość zmiany wyroku sprzed prawie 50 lat. Amerykański Sąd Najwyższy zdecydował się rozpatrzeć ponownie sprawę dotyczącą przeprowadzania tzw. aborcji w stanie Missisipi. W 2018 r. władze tego stanu wprowadziły ustawę zakazującą (z ograniczonymi wyjątkami) zabijania dzieci nienarodzonych po 15. tygodniu ciąży. Jednak po wniosku kliniki aborcyjnej Women’s Health Organization z Jackson – została ona zablokowana przez Sąd Apelacyjny. W uzasadnieniu powołano się na wydane 1973 roku orzeczenie, czyli właśnie sprawę „Roe kontra Wade”. Dlatego władze Missisipi zwróciły się do Sądu Najwyższego o ponowne zbadanie i ustalenie standardów. Celem tego działania ma być potrzeba odpowiedniej ochrony zdrowia matki i potencjalnego życia. Obecnie w dziewięcioosobowym gronie Sądu Najwyższego zasiada pięciu sędziów o konserwatywnych poglądach.

Źródło: Anita Suraj-Bagińska/radiomaryja.pl

You may also like

Facebook