Rzecznik praw, strażnik obowiązków

/Rzecznik praw, strażnik obowiązków

Rzecznik praw, strażnik obowiązków

W jednej z początkowych scen słynnej hollywoodzkiej produkcji Armageddon, Harry Stamper (Bruce Willis) zaczyna nagle strzelać do A. J. Frost (Ben Affleck). Przyczyną powyższego zdarzenia jest fakt, iż Stamper dowiaduje się, że Frost spotyka się z jego córką, graną przez Liv Tyler. Strzela, bo widzi Frosta chowającego się w łóżku swojej córki.

 

Pozostawiając na uboczu nieeleganckie zachowanie z użyciem broni palnej, zastanówmy się, czy możemy powiedzieć, iż przedstawiony przykład pokazuje nieuprawnioną ingerencję w sferę życia prywatnego dziecka? Z pewnością niejedna osoba stwierdziłaby, iż Stamper nie miał prawa ograniczać zachowań seksualnych własnej, pełnoletniej córki, która może spotykać się z kim chce i kiedy chce. Z drugiej jednak strony rozważmy, czy tak arbitralna postawa nie kryła w sobie chęci ochorny godności własnego dziecka? Czy wkroczenie w intymną sferę życia córki nie wiązało się z pragnieniem ochrony jej unikalnej osoby, jej kobiecości? Kim zatem jest taki ojciec, jak ten grany przez Willisa: obrońcą i powiernikiem, czy tez nieczułym strażnikiem i nadzorcą?

 

Familijny ombudsman

 

Określenie „rzecznik praw” zyskało w Polsce w ostatnich czasach niezwykłą popularność. Dziś mamy nie tylko Rzecznika Praw Obywatelskich, ale również Rzecznika: Ubezpieczonych, Praw Dziecka, Praw Pacjenta, Osób z Autyzmem itd. Powszechnie uznaje się, iż takie urzędy mogą działać na rzecz systemu, grupy lub konkretnej osoby. Ostatni z wyżej wymienionych elementów dotyczy de facto każdego rodzica w relacji do własnego dziecka. Trudno bowiem wyobrazić sobie rodziców, którzy nie chcieliby walczyć o prawa własnych dzieci. W tym jednak kontekście pojawia się pewna wątpliwość: czy w obecnych czasach możemy stwierdzić, iż zapracowani ojcowie potrafią być skutecznymi i mężnymi rzecznikami praw własnych dzieci?

 

W tym miejscu wielu uznałoby z pewnością, iż jest to niemożliwe ze względu na istniejący w społeczeństwie kryzys ojcostwa. Gdzie tkwią korzenie owego kryzysu? Odpowiedzi na to pytanie udziela dr Wanda Półtawska, od ponad pół wieku pracująca z narzeczonymi oraz małżeństwami. Podkreśla ona, iż dziś możemy mówić o „kryzysie Adama”, chcącego zaspokoić nade wszystko swoje potrzeby. Pierwszy, aczkolwiek istotny moment krytyczny może mieć miejsce w chwili, w której młody mężczyzna dowiaduje się, że zostanie ojcem. Częste zaprzeczenia co do tego, że jest się ojcem,, oskarżenia pod adresem kobiety oraz psychicznego odrzucenia dziecka należą do istoty tego momentu. Mężczyzna bagatelizujący obowiązek ojcowski ukazuje swoją postawę dążącą do realizacji jedynie własnego “ja”. Przeniesienie takiej postawy na dalsze lata życia pokazuje nam „współczesnych Adamów”, jako tych, którzy pragną nade wszystko realizować siebie w pracy, towarzystwie, sporcie. Innymi słowy: „współczesny Adam” coraz częściej zapomina o obowiązkach mężczyzny.

 

Z drugiej jednak strony czasy obecne pokazują, że powoli sformułowanie „kryzys ojcostwa” staje się jedynie mijającym się z prawdą medialnym hasłem, które podważane jest przez piękne świadectwa konkretnych osób oraz działania coraz liczniejszych organizacji. W ostatnim czasie w Polsce toczona była dyskusja dotycząca całkowitego zakazu aborcji. Analizując jej przebieg, Ireneusz Dzierżęga ze Stowarzyszenia Centrum Praw Ojca i Dziecka stwierdził, iż: „Pozbawienie mężczyzny praw do dziecka poczętego oraz do jego ochrony przed aborcją, stanowi uderzenie w samo serce powołania ojca – obrońcy żony i rodziny. Niszczy się tym samym również relacje między żoną a mężem.” Zdanie to w sposób niezwykle precyzyjny pokazuje, iż zadaniem współczesnych ojców jest bycie
Rzecznikiem Praw Własnej Rodziny. Przedstawiona na wstępie skrajna postawa bohatera Armageddonu pokazuje istotę powyższego zadania. Współcześni ojcowie powołani są do ochrony własnej rodzimy, jej sfery prywatnej, nade wszystko zaś do ochrony jej godności. Brak w Polsce przepisów dających ojcu prawo do zgłoszenia sprzeciwu wobec aborcji, co w wyraźny sposób narusza zapisy polskiego prawa zwracającego w Ustawie o Rzeczniku Praw Dziecka dobitnie uwagę, iż dziecko jest osobą od chwili poczęcia. W polskim porządku prawnym mamy sytuację, w której to ojciec ma prawo zapisać spadek swojemu poczętemu dziecku, a nie posiada prawa by ochronić je przed śmiercią zadaną na wczesnym etapie życia.

 

Przykład Stampera pokazuje jednak, iż współczesny ojciec jest swoistym „pedagogiem praw człowieka”. Jego rola w ukazywaniu praw i obowiązków nie może kończyć się w chwili osiągnięcia przez dziecko pełnoletniości. To rolą właśnie ojca jest pokazywanie, że nieskrępowane korzystanie z praw tak naprawdę prowadzi do zniszczenia siebie samego. W tym sensie współcześni ojcowie w dobie szalejącego relatywizmu są tymi, którzy winni stać na straży właściwego korzystania przez ich dzieci z przysługujących im praw. Oczywiście zadanie to nie może polegać na korzystaniu z broni w celu „wpajania prawdy”. Bycie w tym znaczeniu strażnikiem, a zarazem rzecznikiem praw, polega na stałym interesowaniu się życiem własnego dziecka, wynikającym nie ze wścibskości, ale z miłości pokazującej pozytywne i negatywne konsekwencje wyborów dziecka.

 

Kochać to być

 

Kardynał Stefan Wyszyński stwierdził, że „Czas to nie pieniądz, czas to miłość”. Gdy obserwujemy sytuację dzisiejszych rodzin, w sposób wyraźny możemy dostrzec, iż to właśnie brak czasu jest tym elementem, który w sposób wyraźny niszczy wzajemne relacje. Jak bowiem ojciec ma ukazywać prawdę o prawach i obowiązkach, jak ma wychowywać własne dzieci w chwili, gdy zadania zawodowe powodują, iż jest on w domu gościem? Nie można czynić tego bez świadomości, że wychowanie własnych dzieci zaczyna się od wychowania siebie samego. Jeśli ojciec skupia się na własnych prawach: do odpoczynku po pracy, do realizacji zainteresowań i formułowania wymagań wobec żony, zapominając przy tym o fundamentalnych własnych obowiązkach, to wówczas mamy do czynienia z klasycznym przykładem „rodzinnej demoralizacji”. W sytuacji tej ojciec staje się wymagającym belfrem oraz wyraźnym antyświadectwem.

 

Prawdziwe wychowanie dziecka, realne ukazywanie zjawiska praw oraz obowiązków zaczyna się w chwili, gdy ojciec zaczyna wymagać wpierw od siebie samego. Postawa taka pojawia się wówczas, gdy „kradnie czas” dla rodziny, gdy ma pokorną świadomość, że są chwile, w których to sam jest wychowywany przez dzieci, gdy uczy czym jest godność i szacunek do drugiego ukazując wpierw postawę taką w stosunku do osób mu bliskich: żony oraz dzieci.

 

Niepokojąca przyszłość

 

W książce Światłość świata, Benedykt XVI zwraca uwagę, iż w czasach dzisiejszych jednym z największych cywilizacyjnych zagrożeń jest powszechnie panujący relatywizm. Dzisiaj wszystko może być wartością, do wszystkiego mogę mieć prawo. Zjawisko to zaczyna pojawiać się również w sferze życia rodzinnego. Dominujące w kulturze zachodniej prądy wychowawcze podkreślają, iż w relacji rodziców do dzieci należy zwrócić uwagę przede wszystkim na prawa. W skali zaskakującej, ale nade wszystko niepokojącej, zjawisko to widać w Skandynawii. Franciszek Kucharczak na początku września opisał sytuację włoskiego turysty, który w trakcie pobytu w Szwecji na ulicy dał klapsa swojemu „niegrzecznemu dziecku”. Po natychmiastowym zawiadomieniu policji przez przechodniów człowiek ten został aresztowany za popełnienie przestępstwa. Turystę wypuszczono dopiero po trzech dniach zakazując mu powrotu do Włoch.

 

Z niepokojem należy stwierdzić, że w poruszonym kontekście Polska w ostatnim czasie bardzo często porównywa jest ze Szwecją. Dzieje się tak w związku z faktem, iż w połowie czerwca 2011 r. pełniący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski podpisał nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Nieżyjący już Rzecznik Praw Obywatelskich, Janusz Kochanowski nazwał projekt powyższej ustawy „radosną twórczością legislacyjną”. Zdaniem Ruby Harrol-Claesson, adwokata oraz prezesa Skandynawskiego Komitetu Praw Człowieka, zapisy przywołanej ustawy spowodują, iż w Polsce w niedługim czasie dojść może do pojawienia się niepokojących zjawisk charakteryzujących obecne społeczeństwo szwedzkie. Już dzisiaj bowiem socjologicznie dostrzec można „epidemię dziecięcej roszczeniowości”. Ustawowe zapisy mówiące ogólnie o przemocy, jako np. wykonywaniu czynności wywołujących szkodę psychiczną powodują, iż w Królestwie Szwecji rośnie „pokolenie praw” całkowicie wymazujące logikę obowiązku. Polska ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie ma, co oczywiste, pozytywne intencje dążące do ograniczenia, zjawisk uderzających w godność dziecka oraz innych członków rodziny. Czy jednak ustawowe zakazanie kar cielesnych działa wychowawczo na rodzinę? Klaps, co oczywiste zawsze jest swoistą klęską wychowawczą. Klaps, bez względu na intencje zawsze stanowi wykorzystanie przez dorosłego środka siłowego, do którego nie ma dostępu dziecko. Czy jednak wprowadzenie tak restrykcyjnych przepisów dotyczących stosowania siły nie doprowadzi do sytuacji, w której to rodzic nie ma prawa zastosować jakiejkolwiek formy fizycznego przymusu? Co zrobić zatem w chwili, gdy dziecko, z uśmiechem na twarzy ignoruje ojca swobodnie skacząc po ulicy? Jak powinien zachować się ojciec: czy powinien podjąć się wychowawczej negocjacji łagodnie ukazując potencjalne niebezpieczeństwa?, czy tez powinien wejść na drogę, przenieść dziecko na chodnik i stanowczo je upomnieć? Czy jednak w ostatnim przypadku nie spotkamy się za chwilę z sytuacją, w której to tuż po takim zdarzeniu natychmiast znajdzie się pracownik socjalny, policjant i pielęgniarka, którzy zadecydują o natychmiastowym odebraniu dziecka z racji na stosowaną wobec niego przemoc psychiczną i fizyczną? Czy ojciec taki „jako sprawca przemocy” nie dowie się po kilku tygodniach, iż bez jego wiedzy i zgody zgodnie z obecnym prawem zbierane są informacje na temat np. jego sytuacji zdrowotnej? Kto w takiej sytuacji broni praw dziecka: stanowczy i być może chwilowo niemiły dla swojej pociechy ojciec, czy też urzędnik, który analizując „rodzinny obraz” jest w stanie zobaczyć jedynie jego fragment? Miejmy nadzieje, iż analiza powyższego obrazu zawsze dotyczyć będzie dwóch jego stron: wzajemnych rodzinnych praw oraz obowiązków.

 

Błażej Kmieciak

 


 

Artykuł pochodzi z IMAGO – Czasopismo Fundacji Pro Humana Vita, które było wydawane w latach 2011-2012 w celu promocji bioetyki. Jest próbą wakacyjnego przypomnienia tego cennego dzieła i najciekawszych artykułów.

By | 2016-08-26T12:08:04+02:00 piątek, 26 sierpnia 2016|Prawo i polityka|

About the Author:

Facebook
Dołącz do nas  - będziesz otrzymywał aktualne informacje dotyczące akcji.

email marketing powered by FreshMail
 
Zapraszamy również do subskrybowania naszego Newslettera Bioetycznego!

email marketing powered by FreshMail