Dziecko z katalogu?

Techniki sztucznego zapłodnienia mają doprowadzić do zapłodnienia komórki jajowej nasieniem męskim i poczęcia dziecka inaczej niż poprzez stosunek płciowy kobiety i mężczyzny. Statystycznie na jedno dziecko urodzone przy pomocy metody in vitro przypada szesnaścioro jego poczętego rodzeństwa, które straci życie w wyniku tej procedury.

 

Metody sztucznego zapłodnienia dzielimy na wewnątrzustrojowe, czyli sztuczną inseminację i pozaustrojowe, czyli in vitro (dosł. „w szkle”).

 

Sztuczna inseminacja i in vitro

 

Sztuczna inseminacja polega na pobraniu nasienia od mężczyzny, wprowadzeniu go do szyjki macicy przed owulacją i zapłodnieniu, do którego dochodzi w jajowodzie. In vitro jest metodą bardziej skomplikowaną. Najpierw stymuluje się hormonalnie jajniki tak, aby uzyskać kilkanaście dojrzałych komórek jajowych. Pobiera się nasienie od ojca i komórki jajowe od matki. Następnie na szalce Petriego („na szkle”) dokonuje się zapłodnienie, w wyniku czego powstaje zwykle około kilkunastu dzieci w stanie embrionalnym.  Jedno, dwoje, a czasem troje z nich przenosi się do macicy. Pozostałe embriony najczęściej zostają zamrożone.

 

Dziecko z katalogu?

 

Przy zapłodnieniu in vitro nie zawsze rodzicami biologicznymi są rodzice prawni i nie zawsze biologiczną matką jest kobieta, która urodziła dziecko. Istnieją specjalne banki spermy i komórek jajowych. Ludzie, którzy poczną się z oferowanego tam materiału genetycznego nigdy nie poznają swoich biologicznych rodziców i mogą w przyszłości mieć problem z określeniem swojej tożsamości. W niektórych krajach wybierając biologicznych rodziców ze specjalnego katalogu można zaprogramować sobie wymarzone dziecko, jego prawdopodobny wzrost, kolor oczu i włosów, sylwetkę, przewidywane zdolności.

 

Wynajęcie macicy

 

Niektórzy decydują się na wynajęcie tzw. surogatki, czyli matki zastępczej, która za odpowiednią opłatą przyjmie do swojego łona dziecko (biologicznie zazwyczaj dla niej obce), urodzi i odda tym, którzy je zamówili. Człowiek jest wówczas traktowany jako towar, którym się handluje i który można zareklamować, jeżeli okaże się wadliwy (zdarzało się, że odmawiano przyjęcia chorego dziecka i zmuszano surogatkę do aborcji). Niedawno głośno było o Cristiano Ronaldo, któremu matka zastępcza urodziła zamówione przez niego bliźniaki. Dzieci stały się kolejnym elementem majątku piłkarza, na które mógł sobie pozwolić dzięki swoim pieniądzom.

 

Nadliczbowe embriony

 

W Polsce prawo dopuszcza tworzenie ludzkich embrionów w licz­bie nie większej niż sześć, chyba że ukończenie przez bior­czynię 35. roku życia lub wskazania medyczne wynikające z choroby współistniejącej z niepłodnością lub dwukrotnego nieskutecznego wcześniejszego leczenia metodą zapłodnie­nia pozaustrojowego uzasadniają zapłodnienie większej ich liczby. Nadliczbowe zarodki są mrożone na wypadek, gdyby rodzice chcieli mieć w przyszłości więcej dzieci. Na ogół jednak nikt się po nie nie zgłasza. Zamknięte w lodówkach, nie mogąc się rozwijać są niejako zawieszone w czasoprzestrzeni. Wiele z nich umiera. W USA w tej chwili jest około 800 tys. zamrożonych dzieci w stanie embrionalnym. Część z nich zostanie uśmiercona, wyrzucona bądź wykorzystana do badań naukowych.

 

Prawo do dziecka czy prawo dziecka?

 

Często podnoszonym argumentem za sztucznym zapłodnieniem jest twierdzenie, że każdy powinien mieć prawo do dziecka. Czy dziecko może być jednak traktowane jak towar, który wolne kupić, zaprojektować, wytworzyć? Czy nadliczbowe dzieci w stanie embrionalnym można wyrzucić, bo nie miały tyle szczęścia, co ich urodzone rodzeństwo? Czy prawo do dziecka jest ważniejsze niż prawo dziecka do bycia traktowanym z szacunkiem, jako dar, nie jako produkt?

 

Ewa Rejman

 

Źródło: www.droga.com.pl